Na co komu content? – subiektywnie

Czyli /w skrócie/ dlaczego jako przedsiębiorca wolałabym content marketing od zwykłej reklamy?

Dzisiaj o tym, dlaczego Content Marketing jest tak ważny i czemu każdy powinien oprzeć na nim firmową strategię wizerunkową. Dlaczego? Bo chociaż coraz więcej działających lokalnie przedsiębiorców promuje swoje usługi poprzez dobre treści, to wciąż nie brakuje firm, w których stawia się przede wszystkim na tradycyjne ulotki lub irytujące formy reklamy internetowej w stylu migających, wirujących i wyskakujących jak diabeł z pudełka banerków.

To jest złe, to jest błąd. Tradycyjna reklama nie działa tak jak kiedyś. Nikt nie zwraca na nią uwagi, mało tego, dla większości osób jest ona, delikatnie mówiąc, irytującym dodatkiem do stron internetowych.

Klient ukontentowany

Czym jest content marketing? Jedną ciekawszych definicji znalazłam na portalu White Press.

„Content Marketingiem będziemy nazywać tworzenie wartościowych treści, które odpowiadają na potrzeby naszych odbiorców. Nie polega on tylko na produkcji treści (co np. kojarzy się z SEO), ale na zrozumieniu i słuchaniu naszego klienta.”

No właśnie. W CM najważniejszy jest klient. I to jego potrzeby oraz zwyczaje należy uwzględnić w sprzedaży oraz działaniach marketingowych w sieci. A przecież nie od dzisiaj wiadomo, że klienci, w chwili podejmowania decyzji o zakupie (zwłaszcza online) pragną wiedzieć o nim jak najwięcej, poszukują wartościowych informacji o produkcie, rzetelnego opisu itd. Bogatsze w treści sklepy internetowe właściwie już na starcie zyskują zatem ogromnego plusa! Wartościowe teksty dużo lepiej przekazują czytelnikom wiedzę na temat produktu czy usługi oraz sprawiają, że internauci obdarzają firmę/markę sympatią i zaufaniem.

Ludzie szukają dobrego contentu, a jak już go znajdą, to chętnie dzielą się nim np. poprzez media społecznościowe. Dobrze prowadzony content generuje zatem ruch na stronie, a przy okazji odpowiada za wyższe pozycjonowanie witryny w wyszukiwarkach (pierwsza strona w Google – bezcenne!).

Love content

Siła i zaleta content marketingu tkwi w tym, że tak naprawdę to klient znajduje firmę, a nie na odwrót. Ale prawdziwa magia, coś, co naprawdę mi się podoba to fakt, że CM umożliwia budowanie swojej własnej publiczności. Trafiłam na tę myśl na jednym z blogów, to mnie totalnie oświeciło i trzymam się tej idei bardzo mocno. Bo czy nie ma nic lepszego? W tradycyjnym marketingu to ja, jako przedsiębiorca musiałabym inwestować w setki ulotek oraz kupować powierzchnię reklamową w gazetach i innych mediach. Stosując CM sama staję się medium. Strona internetowa, firmowy blog, kanały social media – to moje narzędzia komunikowania się z ludźmi. To ja generuję treści, które mogą zaciekawić, poruszyć, przekonać lub pomóc.

Regularne tworzenie ciekawych treści buduje pozycję skuteczniej niż najdroższy abonament reklamowy w popularnym magazynie.

Jak sprzedawać?

Przedsiębiorcy muszą walczyć z ogromną konkurencją. Niemal w każdej branży trudno o odszukanie niezagospodarowanej niszy, wręcz przeciwnie – do wszechobecnego nadmiaru wszystkiego należy jeszcze dodać fakt, że większość produktów nie różni się od siebie znacząco. Co w związku z tym wpływa na zakupowe wybory ludzi? Najczęściej decydujący głos ma zaufanie i sympatia do konkretnej marki. Dobry content niesie ze sobą właśnie takie korzyści. Za jego pośrednictwem można budować świadomość klientów na temat firmy, stawiać siebie w pozycji eksperta i niezastąpionego doradcy, a przede wszystkim – wyróżnić firmę na tle konkurencji. Prowadząc bloga lub stronę internetową bogatą w treści poradnikowe i informacyjne można skutecznie budować pozycję marki jako wartościowego medium, do którego czytelnicy sami powracają.

Mam nadzieję, że mój tekst nie pozostawia wątpliwości: content to moc! Nie ma lepszej formy promocji, kreowania wizerunku i zdobywania zaufania dla swojej marki. W przyszłości rozbuduję ten tekst o krótkie porównanie strategii opartej na content marketingu i na tradycyjnej reklamie.

Miłego dnia! To już środek tygodnia #bliżejniżdalej!


PS.: Przygotowałam sobie specjalny plik karteczek, na których zapisałam całą przyszłościową strategię prowadzenia bloga. Wiecie – częstotliwość publikowania, sposoby promocji i caaaaałą listę pomysłów na wpisy. Taką mini strategię. Od razu wiedziałam, że spisywanie tego wszystkiego nad talerzem makaronu w Szuwarach i chowanie luzem do książki z biblioteki („To nie są moje wielbłądy” – bardzo, bardzo dobra) jest złym pomysłem. Tak. Dzisiaj radośnie oddałam książki. A w domu przypomniałam sobie o karteczkach. Na szczęście jeden telefon wystarczył i „proszPanibototakieważnedlamniedokumenty” czekają na mnie, odłożone w szufladzie.

Reklamy

4 uwagi do wpisu “Na co komu content? – subiektywnie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s