8 lekcji tworzenia dobrych treści z „House of Cards”

Frank Underwood jest zły do szpiku kości. Ale moc korzyści z jego praktyk możesz czerpać ty i twój blog.

Serial produkcji Netflix to moc wiedzy dla PR-owców, e-marketerów i wszystkich osób, którym zależy na świadomym kreowaniu własnego wizerunku. Uwielbiam House of Cards i przy okazji premiery czwartego sezonu myślałam o wpisie nawiązującym do kwestii Public Relations lub Personal Brandingu. Tylko że główna tematyka mojego bloga nie dotyczy ani jednego, ani drugiego (poniekąd). No i umówmy się, nawiązanie House of Cards do pracy PR-owca jest tak oczywiste, że na etapie researchu znalazłam co najmniej kilka tego typu tekstów. Skończyło się na tym, że zaadaptowałam pewne reguły gry wprost z serialu do kwestii prowadzenia bloga. Dzięki temu masz przed sobą mały poradnik Franka Underwooda dla blogerów oraz twórców contentu wszelkiego rodzaju.

W treści uniknęłam jakichkolwiek znaczących spojlerów z sezonu czwartego, a jeżeli już się pojawiły, to w miarę wyraźnie je oznaczyłam. Ale weź, proszę. Jeżeli jeszcze nie oglądałeś, to śmigaj na Netflixa – ten serial ma moc, a ostatni sezon to potwierdza! Chociaż akcja dojrzała i nie jest już może pełna zwrotów w stylu „co się przydarzyło Zoe Barnes”, to wciąż trzyma niezwykle wysoki poziom.


Jeśli jesteś fanem, to z czystym sumieniem możesz pominąć ten akapit. Ale jeżeli nie wiesz, o co cho, to tłumaczę: akcja serialu ma miejsce w Waszyngtonie i koncentruje się na politycznych gierkach i intrygach pracowników Białego Domu. Od pierwszego sezonu obserwujemy, jak główny bohater, Frank Underwood, przy pomocy żony Claire, zalicza kolejne szczeble politycznej kariery. I zapewniam cię, robi to z gracją i wirtuozerią godną najlepszych, a w każdej sytuacji kryzysowej robi magiczne szachen-machen i wychodzi z niej bez szwanku. Publicznie para kreuje wizerunek walczących o ludzkie dobro działaczy z misją, małżeństwa idealnego, ludzi gotowych do poświęceń względem własnego dobra. Huehue, nieprawda. Prywatnie Frank jest zły do szpiku kości, uroczo wredny i zdolny do najgorszego, a Claire…po ostatnim sezonie stwierdzam, że bezwzględnością nie ustępuje swojemu mężowi.
Teoretycznie nikt normalny nie powierzyłby tej parce z piekła rodem opieki nad cziłałą czy ulubioną paprotką, nie wspominając o całym amerykańskim narodzie. A jednak Frank zostaje prezydentem. Bo jest mistrzem w docieraniu i oddziaływaniu na innych ludzi.


No i dobra. Owszem, serial inspiruje PR-owców i marketingowców. W jaki sposób ma się natomiast do tworzonych przez ciebie treści? Czytaj:

Plan jest najważniejszy…

W świecie House of Cards nie ma miejsca na nieprzemyślane działania. W serialu co najmniej kilka razy Frank i Claire wspólnie “ćwiczą” przemówienia oraz ważne rozmowy. Z pewnością podobnie pracują główni rywale Franka o fotel prezydencki.

Zwrócę twoja uwagę na to, że praktycznie cała akcja serialu opiera się na jednym wielkim planie! Poznajemy Franka jako Whipa w Białym Domu, oddanego pracownika, który liczy, że zostanie Sekretarzem Stanu. Kiedy okazuje się, że stanowisko przypada komu innemu, to po pierwsze: chyba jedyny raz widzimy, jak Underwood traci panowanie nad sobą, a pod drugie: zaraz po tym bierze się w garść i ogarnia, punkt po punkcie, plan wielkiej zemsty, który prowadzi go wiadomo gdzie – do gabinetu owalnego.

To zasada podstawowa w marketingu. Dobrze zaplanowane działanie w dużej mierze odpowiada za prowadzenie strategii wizerunkowej. Przyjrzyj się temu, jak prowadzisz bloga, zastanów się, jak chcesz, aby postrzegali cię czytelnicy i jakie działania pozwolą ci ten cel osiągnąć. Rozpisz, zaplanuj. Brzmi znajomo? Jasne, mówimy w końcu o strategii, o której nie tak dawno pisałam na blogu 🙂

…ale nie bój się zmian

house of cards2

O co mi chodzi? Pisałam o tym, przy okazji strategii contentowej. Plan jest długoterminowy. W tym czasie wiele może się wydarzyć – możesz dostać nową pracę i nie mieć czasu na zaplanowane trzy posty w tygodniu, może nagle zainteresuje cię nieco inna tematyka, być może zechcesz skierować np. typowo modowego bloga w stronę świadomego kupowania, minimalizmu itd.? Nie obawiaj się zmian. Trwanie w układzie, który ci nie pasuje nie spodoba się ani tobie, ani czytelnikom, którzy w try miga zauważą gorszą jakość twoich postów.
Tylko pamiętaj! Każda zmiana powinna zostać przemyślana. I odpowiednio wdrożona w ogólny plan.
To może zdać egzamin nawet w małych rzeczach. W wersji nr.1 ten post miał dotyczyć personal brandingu w sieci. Wersja nr.2 dotyczyła ogólnie ujętego PR-u. Ale cały czas coś mi nie leżało. No bo jak to się ma do tematyki bloga? Jak to się ma do moich czytelników, których znaczną większość stanowią blogerzy i początkujący copywriterzy, a nie np. PR-owcy? Dopiero w trakcie pisania powstał pomysł na trzecią wersję dotyczącą konkretnie prowadzenia bloga. I dopiero z tej wersji jestem zadowolona.

Pokaż swoją osobowość

{SPOILER}
Przemowa Claire, zaraz przed wyborem jej kandydatury na stanowisko wiceprezydenta USA to dla mnie mistrzostwo. Bo w tym przemówieniu, poza profesjonalną i doświadczoną kobietą, maluje obraz córki, która dopiero straciła matkę, kochającej żony, która od 30. lat u boku męża zyskuje wiedzę na temat polityki. Nic dziwnego, że wyborcy kochają Claire, która zamiast sztampowych haseł ukazuje im też cząstkę siebie. Jakby tak było w Polsce, to debaty wyborcze oglądałabym chętniej niż „Wspaniałe stulecie” żart, wcale tego nie oglądam.

Ty również nie bój się budować takiej więzi z czytelnikiem. Nie mówię o odbieganiu od tematu posta, żeby ponarzekać na dzieci, pracę, korek, kolejkę w autobusie, kolkę w trakcie treningu czy brak napisów do nowego odcinka “The Vikings”. Ale małe rzeczy zdradzające twoje uczucia i sympatie wzbudzają sympatię odbiorcy. A to w dużej mierze na niej ci zależy, prawda?

Komunikuj

Recznik prasowy Franka, Seth Grayson, jest na bieżąco ze wszystkim, co ma związek z osobą pracodawcy. Obojętnie, czy chodzi o stan zdrowia, czy plotki na temat kryzysu w małżeństwie Underwoodów, jego zadaniem jest prowadzenie spotkań z dziennikarzami i odpowiadanie na ich pytania, również te niewygodne.

Ty pewnie nie masz swojego rzecznika 🙂 Ale też nie rządzisz Stanami Zjednoczonymi, więc remis. Naucz się komunikować swoje myśli. Ktoś zarzuca ci błąd na blogu? Odpowiedz w komentarzu. Nie zostawiaj żadnej sprawy niedopowiedzianej – w najlepszym razie przeminie wraz z nowym wpisem, w najgorszym stanie się zapalnikiem dla poważniejszej sytuacji kryzysowej.

Ogarniaj research jak Hammerschmidt

{SPOILER}
Dziennikarz Tom Hammershmidt przez cały czwarty sezon biega po Waszyngtonie w poszukiwaniu dowodów na wszystkie szachen-machen Franka, zanim spisze je i opublikuje w sieci. Pisarz Tom Yates (taki piękny) przed napisaniem książki o Underwoodach przez jakiś czas mieszka w Białym Domu i może towarzyszyć parze prezydenckiej.

Tak samo ty pamiętaj, że w sztuce pisania research jest wyjątkowo ważny. To jeden z pierwszych etapów, którego nie możesz pomijać! Swoją wiarygodność budujesz właśnie poprzez tekst. Niech przykładem będzie mój wpis – jeżeli myślałeś, że tak doskonale pamiętam każdy wątek HoC, lub że doskonale wiem, jak przeliterować Hammerschmidt, to jesteś w błędzie. Wcześniej – lub równolegle do pisania tekstu – zawsze weryfikuję wszystkie informacje, o których piszę.

Twórz piękne historie jak Tom Yates

Tom (ten piękny) zyskał sławę, dzięki swoim książkom (co ciekawe, pierwsza z nich…nie była tak naprawdę jego autorstwa), ale ja chciałabym jeszcze raz zwrócić twoją uwagę na przemowę, którą przygotował dla Claire w czwartym sezonie. Zobacz ją koniecznie – to nie suche komunikaty, tylko ciepłe, pełne emocji i autentyczności słowa. Pamiętaj o tym, tworząc swoje teksty – trafiaj do emocji czytelnika i pozostawaj szczery w tym co pragniesz przekazać. To pomoże ci w zbudowaniu więzi z odbiorcami, wzbudzeniu ich sympatii i lojalności.

Bądź szczery jak Peter Russo

Trudno przy pisaniu o szczerości stawiać Franka Underwooda jako przykład. Ale z drugiej strony to właśnie on polecił Peterowi taką strategię wizerunkową. Przed kandydowaniem na stanowisko gubernatora Russo był alkoholikiem i narkomanem. Aby zapobiec ewentualnej sytuacji kryzysowej (wycieku informacji dotyczących jego nieciekawej przeszłości), Frank uczynił z tych pozornie najsłabszych punktów podstawę całej kampanii. Wykreowany wizerunek był prosty: mężczyzna nie-idealny, po nałogach, wychodzi na prostą i pragnie walczyć o dobro społeczeństwa. Proste i logiczne – przyznać się do swoich słabości, zanim zrobi to ktoś inny (wtedy dopiero jest słabo).

Pamiętaj o tym, kreując siebie na blogu – czytelnicy zawsze doceniają szczerość i atentyczność. Sama nigdy nie napisałam, że jestem ekspertem, bez bicia przyznaję też, że w zawodzie copywritera działam dopiero od roku. Co za tym idzie – większość rzeczy, o których piszę, to wiedza, którą dopiero co nabyłam w pracy lub na stażu, albo nauczyłam się specjalnie na potrzeby powstania konkretnego tekstu. Byłoby kiepsko, gdybym z tak “imponującym” bagażem doświadczeń kreowała Copyblogerkę jako bloga eksperckiego, a siebie jako ultra-mentora. Przeczyłyby temu zarówno mój styl pisania, moje umiejętności, moja wiedza, a przede wszystkim tematyka wpisów. A ty prędzej czy później poczułbyś się zwyczajnie oszukany. I poszedłbyś sobie nie idź, zostań.

Zwracaj się bezpośrednio do odbiorcy

giphy

Tym, co niemal od razu skradło moje serce w House of Cards jest motyw Underwooda zwracającego się bezpośrednio do mnie. Wiesz, o co chodzi, Frank kończy rozmowę z przedstawicielami jakiejś partii w stylu “Dziękuję za owocne spotkanie i nowe pomysły. Zastanowię się nad nimi.”, po czym kieruje wzrok prosto na ciebie i dodaje “Cymbały”. Celowy zabieg wykorzystany przez twórców Netflixa maprzybliżyć widzowi głównego bohatera, tak jak to tylko możliwe w przypadku, w którym dwie osoby dzieli ekran komputera oraz, oczywiście granica pomiędzy światem rzeczywistym, a fikcją serialu.

Czy czytasz ten wpis, tak jakby został napisany dla ciebie? Mam nadzieję, że tak. I tak powinny wyglądać również twoje teksty. Pisz bezpośrednio do czytelnika i buduj z nim więź, a być może zyskasz stałego odbiorcę. Na blogu oraz w social media zwracaj się do ludzi bezpośrednio i angażuj ich w powstawanie nowych treści (nie możesz zdecydować pomiędzy dwoma tematami? Zapytaj, który lepszy). Nie ma lepszego sposobu na docenienie roli, jaką na twoim blogu czy kanale społecznościowym pełnią czytelnicy. Sygnalizuj im to, a nieprędko cię zostawią 🙂


Jeżeli chcesz kreować swój wizerunek poprzez dobre treści – ten wpis jest dla ciebie. Oczywiście ty masz trochę trudniej niż Frank: nie masz za sobą niezastąpionego Douga Stampera, który dla Ciebie załatwi wszystko (i każdego, jeśli trzeba). Ale sam też możesz dużo zdziałać.
Podobało się? Przyznam szczerze, że pierwszy raz ubieram wpis w takie serialowe ubranko. Dawajcie znać w komentarzach 🙂

Advertisements

8 uwag do wpisu “8 lekcji tworzenia dobrych treści z „House of Cards”

    1. Yates najpiękniejszy!! Co poradzę – zawsze podobają mi się ci brzydcy. Już nie wspomnę o wykładowcy na studiach, który wydawał mi się piękny. Chociaż miał odstające uszy. I lekkiego zeza. I metr pięćdziesiąt. #najwyżej

      Lubię to

    1. Uparłam się, że House of Cards wyląduje u mnie na blogu no i jest :)) Ahahaha nie wiem, czy Frank mógłby poprawić nastrój komukolwiek, ale serial jest naprawdę kapitalny. Więc polecam 😀

      Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s