Czy pisania można się nauczyć?

Możesz sobie wmawiać, że to kwestia braku talentu. A ja ci udowodnię, że jesteś w błędzie. Dzisiaj trochę dobra dla początkujących blogerów i copyfighterów.

Tak, tak. Możesz nauczyć się pisać. Tak samo jak czytania/gotowania/jazdy na rolkach/hodowli kaktusów…Tu żadne wrodzone umiejętności nie mają nic do rzeczy.

Wytłumaczę to na przykładzie:
Oglądacie The Vikings? Kapitalny serial produkcji History. Od początku nowego sezonu wyginam się jak mogę, żeby gdzieś tu na blogu ogarnąć motyw z Wikingów, wpleść jakąś ciekawą anegdotę, opisać trudne pojęcie na serialowym przykładzie. Okazja jest (uwaga, SPOILER). Brat głównego bohatera, Rollo (sorry, Ragnar ten wpis nie będzie o tobie), zostaje w podbitym przez Wikingów Paryżu, gdzie w zamian za zdradę swoich ziomków i obronę miasta przed ich dalszymi najazdami może poślubić księżniczkę Gizelę (w tej roli Morgane Polański, córka Romana Polańskiego) i generalnie zostać ważnym gościem w zamku.
Rollo się zgadza i chociaż Gisla/Gizela go nie chce, pozostali traktują jak, no…Wikinga, to się nie poddaje – ogarnia nowe ciuchy, wikińską fryzurę zmienia w miękkie loki, których nie powstydziłaby się Eva Longoria w reklamie L’Oreal no i…uczy się języka. I chociaż pierwsza lekcja niemal kończy się śmiercią tragiczną nauczyciela, to w końcu Rollo parle fhanse na sto procent. Czym zresztą w końcu zdobywa serce księżniczki. Idealnie.

O co mi chodzi? Widzisz, z twoim pisaniem jest tak samo jak z francuskim u Rollo. Nie musisz mieć wrodzonego talentu, żeby w końcu zacząć dobrze pisać. Najważniejsza jest ciężka praca i regularne ćwiczenia.
Owszem, są ludzie, którzy mają predyspozycje do czegoś. Tak zwany talent. Oczywiście to spore ułatwienie – obdarzeni nimi ludzie intuicyjnie i szybciej “łapią” pewne rzeczy. Bez talentu nauka trwa dłużej i zajmuje więcej czasu, ale jest możliwa! Jeżeli bardzo tego chcesz, to już połowa sukcesu. Jak pisałam, każdy może ogarnąć sztukę gotowania/jazdy na rolkach/hodowlę najpiękniejszych kaktusów/naukę języków…No i pisania.

Po co mi pisanie?

Grupą docelową mojego bloga mieli być głównie blogerzy lub młodzi kreatywni, aspirujący do zawodu copywritera. Jak na razie te założenia pokrywają się ze statystykami. W takim razie, drogi autorze lub copyfighterze – pisania trzeba się uczyć. Bez tego nie ruszysz z miejsca.

Z drugiej strony dzisiejszy tekst mógłby trafić do każdego.
Bo, pomijając kwestie pisania postów lub artykułów, to umiejętność przydatna na co dzień. Czym jest pisanie? To przecież wyrażanie siebie, swoich emocji i myśli za pośrednictwem tekstu.

W rzeźbie podstawowym narzędziem jest forma, w tańcu dynamika ruchu, w malarstwie – obraz i użyte kolory. Twoimi narzędziami są natomiast słowa. Musisz nauczyć się nimi operować, budować z nich większe formy – zdania, akapity, całe artykuły. Powinieneś potrafić spinać je pięknie na początku i na końcu, barwnie i ciekawie rozwijać, przyciągać czytelnika prostym, ale fajnym tytułem i zwracać się do niego tak, jakbyś do niego mówił (wbrew pozorom nabycie takiej swobody w pisaniu nie jest proste, sama często łapię się na mocnym koloryzowaniu swoich tekstów słownictwem, którego normalnie w życiu bym nie użyła).
W zawodzie copywritera dochodzi do tego jeszcze kwestia kreatywności – umiejętności tworzenia przekazów reklamowych dających do myślenia, zwracających uwagę, a przede wszystkim sprzedających produkt. Kreatywność też można ćwiczyć, ale to już motyw na zupełnie inny wpis.
Wszystko to, co wymieniłam, nie przyjdzie do ciebie pewnego dnia. Jeżeli nie umiesz dobrze pisać, a chcesz to robić, to od samego myślenia się nie nauczysz. Musisz praktykować i popełniać błędy. Jeżeli jesteś mądry, paradoksalnie to właśnie z porażek wyciągniesz najcenniejsze lekcje. O, przypomnij sobie – ile razy się przewróciłeś, zanim nareszcie zacząłeś śmigać na dwukołowym rowerku?

To nie będzie odkrywcze…

…ale jak chcesz pisać dobrze, to musisz: pisać/ pisać dużo/ pisać wszędzie, gdzie się da…i o wszystkim, o czym możesz.

Kluczem do sukcesu jest praktyka. Ja miałam szczęście, bo warsztat mogłam trenować na stażu studenckim w gazecie. Od roku pracuję też jako seo copywriter. I wciąż uczę się wielu rzeczy. Wciąż zdarza się, że wracając do jednego ze swoich tekstów mam ochotę popełnić harakiri. Ale dobra, krok po kroku, przedstawiam ci podstawowy rozkład jazdy:

  • Pisz codziennie. Tak jak na codzienną dawkę ruchu poświęcasz pół godziny/godzinę, tak na pisanie też powinieneś zarezerwować sobie trochę czasu. Pamiętaj, żeby trzymać się swojego planu zajęć. Bez systematyczności nigdy do niczego nie dojdziesz;
  • Próbuj pisać różne rzeczy. Przynajmniej na początku, niech to będą krótsze i dłuższe formy, szybkie teksty i obszerne artykuły. Nie ograniczaj się do jednego gatunku, a z biegiem czasu zobaczysz, jakie treści “czujesz” najlepiej;
  • Czytaj. Bez tego się nie da. Dla mnie czerpanie inspiracji z dobrych książek, blogów czy portali jest nieodłączną częścią pracy dziennikarza i copywritera. Dzięki temu wiem, jak powinien wyglądać dobry tekst, do jakiej jakości chcę dążyć. No i jak powiedział Jojen Reed w “Tańcu ze smokami”: “Czytelnik może żyć życiem tysiąca ludzi, zanim umrze (…). Człowiek, który nie czyta, ma tylko jedno życie” (ten cytat jest tak ładny, że musiałam);
  • Czytaj uważnie. No właśnie – jak już masz ulubionego autora książki, bloga czy reportażu, to zacznij rozkładać jego teksty na czynniki pierwsze. Poznaj cechy charakterystyczne jego stylu, środki, jakimi najczęściej operuje, spróbuj określić, co ci się w tych treściach podoba. Sam spróbuj tak pisać;
  • Zaangażuj się. Jeżeli uczynisz z pisania swoje hobby, to nie ma opcji – prędzej czy później ogarniesz temat 🙂 Pomocne może być wyjście ze swoją pasją do ludzi – zapisz się na warsztaty kreatywnego pisania albo dołącz do kilku grup na FB. Zacznij śledzić i komentować blogi pełne praktycznych porad, kupuj książki dotyczące tworzenia dobrych treściitd.;
  • Trenuj. W sieci można znaleźć blogi albo przewodniki-perełki, pełne ciekawych ćwiczeń i tekstów doskonalących warsztat. Ja polecam Poradnik Pisania. Joanna Wrycza Bekier to super specjalista w swojej dziedzinie i autorka wielu książek na temat kreatywnego pisania.

Widzisz, to nie jest tak, że najlepsi malarze ogarnęli na swoim pierwszym płótnie obraz, który sprzedano za miliony monet. Nie jest też tak, że pisarze usiedli kiedyś przed kartką papieru czy pustym dokumentem w Wordzie i w piętnaście minut spod ich palców wypłynął pierwszy rozdział powieści, którą przetłumaczono później na kilkadziesiąt języków.
Dzieło sztuki lub światowy bestseller to tylko wynik. Pochodna, czubek góry lodowej. A jak ktoś oglądał Titanica to wie, że ten czubek to tylko 30%! Pozostałe 70% to systematyczna praca, praca, praca.

A może ty ogarniasz jakieś dobre ćwiczenia dla aspirujących mistrzów słowa? Znasz inne blogi, artykuły o tej tematyce? Dawaj linki w komentarzu, chętnie poszerzę swoją blogową prasówkę o nowe adresy 🙂

Advertisements

18 uwag do wpisu “Czy pisania można się nauczyć?

  1. Czytać, czytać, czytać. Ciężko i uwierzyć, że ktoś dobrze pisze, a nie czytać lub robi to czasami…. Z praktyką też prawda, ja przed maturą pisałam czasami 3 wypracowania na tydzień, a potem znacznie prościej pisało mi się już na egzaminie.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Gdzieś kiedyś napisałam, że generalnie nie mam nic do ludzi, którzy nie czytają – każdy może mieć różne zainteresowania, sposoby spędzania wolnego czasu itd. Ale jak komuś się marzy profesjonalne blogowanie lub napisanie swojej książki no to nie ma opcji – trzeba się uczyć od najlepszych. No i praktyka…prosty i chyba jedyny sposób na skutecznie ogarnięcie jakiejkolwiek umiejętności 🙂

      Lubię to

  2. Zgadzam się z Tobą, wszak już chyba Goethe powiedział, że sukces to 1% talentu i 99% wypocenia 🙂 Choć w zasadzie nie wiem, czy autorem był Goethe, ale tekst mnie przekonał. Kiedyś pisałam lepiej. Byłam rozpisane, pisałam w każdej wolnej chwili. Potem wiele lat przerwy. I nagle wróciła chęć by pisać, by realizować marzenia z dzieciństwa. Piszę wiec codziennie by się wprawić 🙂 Jeszcze nie doszłam do etapu analizowania czyichś tekstów, ale to bardzo dobry pomysł 🙂

    Polubione przez 1 osoba

    1. Analizowanie jest fajne, bo pozwala spojrzeć na tekst z innej perspektywy…wiesz, czytasz książkę ulubionego autora, zaczynasz zwracać uwagę na pewne rzeczy i nagle zamiast serduchem zaczynasz pracować rozumem, nagle widzisz, że ten tekst to także (w pewien sposób) technika. Owszem, nie da się podrobić stylu – każdy twórca ma inny i to w nim tkwi cała moc tworzonych treści. Ale wzbogacenie zasobu słownictwa, umiejętność składania treści w ładną całość – to da się ogarnąć 🙂

      Polubione przez 1 osoba

  3. Kocham poradnik pisania:) mam jej wszystkie książki i bardzo żałuję, ze do jej stacjonarnych warsztatów tak mi daleko. I zgadzam się, ze codzienne pisanie czyni mistrza:)
    Bardzo cenię Twojego bloga;-)
    Pozdrawiam serdecznie;-)

    Polubione przez 1 osoba

  4. To mnie smutek dosięgnął mocno… W liceum byłam redaktorką gazetki szkolnej. W liceum to właściwie pisałam ciągle, w różnych formach, a to wypracowanie, a to esej, scenariusz do sztuki, podróbki poematów, felietony… Ostatnio nawet przegrzebując w domu swoje stare pudła znalazłam parę tekstów i chyba to mnie motywuje, żeby wrócić i systematycznie coś tworzyć. A tak między nami, to sama siebie ogromnie zawstydziłam. 17-letnia dziewczyna znała takie słowa, o których 22-latka nawet bladego pojęcia obecnie nie ma… Będę dzielniejsza! Będę pisać częściej! Jest moc! Dziękuję! 🙂

    Polubione przez 1 osoba

  5. Kiedyś myślałam, że nie ma czegoś takiego jak „talent do pisania”. Jaki talent? Przecież wszyscy potrafią pisać! Mój punkt widzenia zmienił się chyba dopiero na pierwszym roku studiów, kiedy zdałam sobie sprawę z tego, że sama znajomość (choć „znajomość” w niektórych przypadkach to zbyt duże słowo) języka polskiego wcale nie równa się sprawnemu pisaniu. Teraz uważam tak jak Ty – pisania da się nauczyć, a co najmniej da się pracować nad swoim warsztatem i stawać się lepszym. Trafiłaś w punkt z czytaniem – to jest naprawdę potrzebne do poszerzania słownictwa i uczenia się reguł. Dla mnie Pani Wrycza-Bekier jest mistrzynią operowania słowem w Internecie i wiele zyskałam czytając jej poradnik „Magia słów”. Muszę do niego wrócić.

    Jeśli chodzi o ćwiczenia, warto czasem spojrzeć do podręczników akademickich, np. ćwiczeń ze stylistyki. Sama lubię czytać blog Artura Jabłośnkiego, dużo dowiaduję się od niego na temat copywritingu.

    To najważniejsze ćwiczenie już podałaś – pisać. Po prostu tyle i aż tyle :). Super, że rozprawiasz się z mitem „pisania dla geniuszów”. Każdy od czegoś zaczyna :).

    Polubione przez 1 osoba

    1. To jest właśnie częsty problem… a tak naprawdę wymówka, żeby nieustannie stać w miejscu. „Skoro robienie czegoś sprawia mi trudność, to nie mam do tego talentu, to nie dla mnie”. Wielu ludzi podchodzi tak do wielu rzeczy w swoim życiu. Bez sensu. Bo nikt nie urodził się geniuszem i nikt nie zyskał uznania ot tak, z marszu, za swoje pierwsze osiągnięcia. Początki są trudne, ale wszystko jest kwestią pracy.
      Dziękuję za polecenia!!! O blogu Artura słyszałam, zakup „Magii słów” to jeden z punktów na mojej zakupowej liście. Co do podręczników.. Po przerwie wróciłam do czytania książki „Copywriting w zintegrowanej komunikacji marketingowej”. Słabo – z każdą kolejną stroną dostrzegam, jak niewiele wiem o technicznej stronie tworzenia tekstów – gramatyce, stylistyce itede itepe. Wydaje mi się, że to jedna z kwestii, której w najbliższym czasie powinnam poświęcić chwilę czasu.

      Lubię to

  6. Świetny wpis! na pewno skorzystam z punktu pisz codziennie, chociaż nie jestem początkująca tak na 100%, bo kilka lat wstecz prowadziłam różne blogi, jednak teraz chyba wewnętrznie dojrzałam.
    Wiesz co mam na myśli? taki blog z prawdziwego zdarzenia, wartościowy od serca.
    Nie wiem czy moje rady będą przydatne, ale możesz zajrzeć Pozdrawiam Serdecznie http://www.paulinepisze.pl/2016/03/jak-pisac-bloga-6-praktycznych-wskazowek/

    Polubione przez 1 osoba

    1. Hah, Paulina doskonale wiem, co masz na myśli. Sama mam na swoim koncie co najmniej kilka blogów – pierwszego założyłam już w gimnazjum (kiedy modne były brokatowe gify i różowy kolor ;P), później były blogi różnego rodzaju, najczęściej zamykające się w kategorii „szeroko pojętego lajfstajlu”…Tak naprawdę nie dotyczyły one niczego, a ja nie potrafiłam ogarnąć, dlaczego mało kto je odwiedza, o komentowaniu nie wspominając.
      W końcu zaczęłam pracować jako copywriter. A kiedy się okazało że robię to względnie dobrze, pomysł stworzenia bloga, o którym piszesz ( pełnego dobrych i autentycznych treści) coraz bardziej natrętnie do mnie wracał. Przez kilka miesięcy nie byłam przekonana, ale jak widać frajda z pisania dla ludzi wygrała.Jak dla mnie to chyba jest właśnie najważniejsze – odszukanie swojej pasji, czegoś o czym chce się pisać. Tylko tyle i aż tyle 🙂

      PS. Dziękuję za linka, zobaczyłam już co najmniej kilka tytułów, które mnie zainteresowały #będziecoczytać 😀

      Lubię to

  7. Pisanie przede wszystkim musi wynikać z pasji, inaczej się nie da (szczególnie jeśli chce się z tego żyć 🙂 W przeciwnym razie lepiej wcale nie próbować. Napisałaś, żeby pisać codziennie – owszem, praktyka jest bardzo ważna. Jednak pozostaje coś jeszcze – pisząc zawodowo przez wiele godzin dziennie mózg potem nie ma siły, aby np. stworzyć coś hobbystycznie.

    Lubię to

    1. Wiadomo, jeżeli utrzymujesz się z pisania, to te codzienne ćwiczenia nie są potrzebne w tak dużym stopniu – warsztat, że tak to kiepsko ujmę „wyrabia” się mimochodem, w pracy. I masz rację – pasja jest wszystkim…gdzieś w tekście nawet wspomniałam, że jeżeli bardzo się czegoś chce, to już połowa sukcesu 🙂 Reszta to kwestia zaangażowania i pracy.

      Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s